Dlaczego Japończycy kochają Chopina

Zrozumiałam to przed rokiem. Iga Dżochowska, założycielka Centrum Kultury Japońskiej w Przemyślu, kolorowy, rzadki ptak, jak lubię ją nazywać, zaprosiła mnie latem 2015 na festiwal objazdowy z japońskimi artystami. Miałam napisać reportaż i rzeczywiście taki powstał. Towarzyszyłam gościom z Japonii przez trzy dni i codziennie przyglądałam się ich pracowitości i profesjonalizmowi. Wszyscy szczególnym szacunkiem darzyli profesor Mieko Hayashi, która w Kioto uczy gry na koto i shimsen.

Wraz z towarzyszącym jej zespołem każdego dnia grała cały program na próbie przed występem. Wszystkie punkty, wszystkie zwrotki, tak samo jak to miało być na wieczornym koncercie. To było męczące, bo po koncercie trzeba się było spakować, a rano wyruszyć na koncert w następnym mieście. 5-osobowa grupa muzyków czasem ledwo rzuciła w kolejnym miejscu bagaże i bez protestu podążała za swoją mistrzynią na próbę.

W programie były utwory na tradycyjnych instrumentach japońskich, śpiew, balet i popisy na fortepianie. Do muzyki na shimsen i koto Japonki śpiewały stare samurajskie pieśni. „To trudne dla kobiety, bo musi wydobyć z siebie bardzo niski głos. Trzeba się tego nauczyć”, mówiła profesor Hayashi. Były też pieśni bardziej „kobiece”, ale i one miały tę samą, co samurajski zaśpiew, nostalgiczną nutę w tle. Dobrze do nich pasował Chopin. Grała go Atsuko Ogawa, Japonka, która zamieszkała w Polsce, bo od dziecka wiedziała, że kiedyś przyjedzie do kraju swojego ukochanego kompozytora.

„Tak, to prawda, Japończycy kochają Chopina”, mówiła mi w małym minibusie, który trząsł się na zakrętach między Krosnem a Krasiczynem. „Może dlatego, że Chopin pisał głównie w gamach mollowych, tych „smutnych”, a w was Japończykach, pod tym całym spokojem, dokładnością i grzecznymi ukłonami, kryje się mnóstwo nostalgii.” „Tak, być może właśnie dlatego”, odpowiedziała.

Related posts

One Thought to “Dlaczego Japończycy kochają Chopina”

Leave a Comment